poniedziałek, 12 listopada 2018

reaktywacja...


... kolejna próba powrotu do pisania bloga. Prawdę mówiąc ostatnio nie miałam zbyt dużo czasu. Zawirowania zawodowe i nauka spowodowały, że ograniczyłam moje wyjazdy do tygodniowych urlopów i lądowałam na odpoczynek zazwyczaj w Gruzji i Armenii.
Do tych wyjazdów będę chciała wróci i opowiedzieć wam o nich. A dlaczego?
Powstała wspaniała inicjatywa WYJAZDÓW CHARYTATYWNYCH, o których wspomniałam w ostatnim poście z kwietnia. Pomaganie przez podróżowanie z Fundacją "SERCE DLA KAUKAZU".
Ale o tym później :-)

A dlaczego wracam? Podrożę to moja  ogromna pasja. Kocham Kaukaz i zawsze wracam tam z wielką radością jednak ... tęsknie za nowymi miejscami.

Wiec powstał plan :-)





niedziela, 30 kwietnia 2017

Kaukaz w moim sercu

Dużo zmian nastąpiło w ostatnich 3 latach mojego życia. Wyjechałam na 6 miesięcy do Gruzji. Tam pracowałam na rzecz najbardziej potrzebujących. Po powrocie firma, w której pracowałam zamknęła się i zamiast szukać kolejnego pracodawcy postanowiłam poświęcić czas dalszej pomocy w Gruzji. Spełniłam także dwa ogromna marzenia podróżnicze:
-  najdalsza podróż (Kamczatka) 
-  najdłuższa podróż (Tajlandia, Laos i Kambodża).
Relacje można czytać na blogu.
 
Jednak czas beztroski musiał się skończyć. Rachunki trzeba płacić i szara rzeczywistość kazała wrócić na stare tory.
 
Nie zmieniły się jednak moje wielkie miłości. Najwspanialsze jest to, że pasję podróży mogłam połączyć z pomocą potrzebującym.
 
Dziś pracuję zawodowo, a po pracy jestem wolontariuszem Fundacji "Serce dla Kaukazu". Mój wolny czas poświęcam dzieciom, biednym rodzinom i starszym, chorym mieszkańcom Kaukazu.
 
 
Postanowiłam na blogu opowiedzieć Wam o tym jak cudowne jest "pomaganie przez podróżowanie".
Relację z mojej Charytatywnej Wyprawy na Kaukaz będziecie mieli okazje przeczytać w najbliższym czasie.
 
Za dwa tygodnie natomiast relacja "na żywo" z Armenii.
 
 
 
 

niedziela, 14 sierpnia 2016

Podsumowanie TAJLANDIA - lepiej późno niż wcale

Z podsumowaniami bywa u mnie ciężko. Wróciłam z Azji pod koniec grudnia 2015 r. i ciągle nie mogę się zebrać i napisać czegoś sensownego.
Byłam juz w tym czasie dwa razy w Gruzji :-)
Ale znalazłam sposób...

Pokaz zdjęć. Ma początek Tajlandia :-) i muzyka Boba Marleya, która dzięki wizycie w Rasta View na Ko Chang, będzie kojarzyła mi się do końca z Tajlandią


wtorek, 1 marca 2016

Podsumowanie wyprawy Azja 2015

Już niebawem :-)


"Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca."
Ryszard Kapuściński  

czwartek, 31 grudnia 2015

Ayutthaya - 24 grudnia

Ayutthaya to dawna stolica z 1351 roku. Więcej na jej temat przeczytacie na stronie ABC Tajlandia. Do miasta wybrałam się pociągiem, to 2 godziny drogi w jedna stronę i ok 80 km. Miasto można zwiedzać na rowerze. Świątynie i ruiny dawnego miasta są rozsiana na dość dużym terenie. Ja za cel postawiłam sobie przedreptać miasto :-)














piątek, 25 grudnia 2015

Koh Chang, Bang Bao 15-22 grudnia


15 grudnia Agnieszka wyruszyła w stronę Bangkoku. Ja postanowiłam zostać na wyspie jeszcze max 3dni. Musiałam zmienić lokum bo nasz domek na wodzie kosztował 500 bat. Trochę dużo jak na jedna osobę... dzień wcześniej rozejrzałam się po okolicy i jedyny sensowny wydal mi się rasta przybytek i pokoik za 150 bat - całkiem przyzwoity. Panowie którzy prowadzili hostel i bar wydali mi się nieco dziwaczni ale co tam, trzy dni wytrzymam... ;)
 
Zostałam 7 nocy i przyznam, że to jedna z fajniejszych części mojej podróży :)
 
 


 
 
 
 
 
Szef kuchni. Moj Mistrz :) Spędziłam dwa wieczory w kuchni Rasta View. Wcześniej myślałam o kursie pichcenia w Tajlandii ale jakoś przygotowywanie jednego dania przez poł dnia z grupa turystów średnio mi się podobało... Panowie pozwolili mi podglądać swoja prace i oczywiście przekazali tajniki tajskiej kuchni. Miałam tez okazje ugotować swoje pierwsze lokalne dania i podobno całkiem nieźle sobie poradziłam ...



 
Mistrz... ale tatuażu. Gotował tylko dla siebie... nie dane mi było spróbować. Chłopcy genialnie radzą tu sobie w kuchni! Patrzyłam trochę z zazdrością...
 



Morning glory... z dedykacją dla Michała. Oboje bardzo polubiliśmy to danie... Michał już wiem jak je zrobić ;)



Zakochałam się w tym miejscu...
 

wtorek, 15 grudnia 2015

Koh Chang - 13, 14 grudnia

Dotarłyśmy na wyspę. Wstępnie znalazłam jakich hostel na Koh Chang ale okazał się być na drugiej stronie wyspy... godzina po krętych drogach... koszmar. Choroba lokomocyjna mnie nie opuszcza :/
Hostel nam się nie spodobał więc Agnieszka ruszyła w poszukiwania czegoś innego, a ja zostałam z plecakami i starałam się dojść do siebie.

I znalazła... chatkę na wodzie. Rewelacja. Najfajniejsze lokum tej wyprawy.


Chatka na wodzie i łóżko nad woda ;)


Miejsce do odpoczynku... i na posiłki...


Domki są przy długim pomóżcie, który znajduje się w zatoczce. Wzdłuż znajdują się restauracje z owocami morza i sklepiki.


Plaża znajduje się 15-20 min drogi od chatki.

Najpiękniejsze są tu też zachody słońca ;)


 

sobota, 12 grudnia 2015

Miała być rajska wyspa ale jest Trat w Tajlandii - 12 grudnia

Dziś udało się przekroczyć granicę Kambodża - Tajlandia bez łapówek. Cieszę sie, że tu wróciłam. Mimo, że Tajlandia nie była moim celem podróżniczym to bardzo dobrze się tu czuje i myślę, że jeszcze wrócę tu kiedyś. Dziś plan był taki żeby dojechać do Trat w Tajlandii, a potem przedostać się na wyspę Koh Chang. Do Trat jednak dotarłyśmy dość późno i postanowiłam zostać tu na noc. Mam jeszcze sporo czasu bo w Bangkoku zarezerwowan Hostel od 22 grudnia. Zdążę nacieszyć się jeszcze rajskimi wyspami.
 
Cena pokoju 2 os w Trat to 200 bat czyli jakieś 11,5 zł na głowę. Zależy od kursu. A mój pokoik znajduje się w przedziwnym miejscu. Jakby hala? Ale czysto i tanio ;)

INFORMACYJNIE : cena przejazdu z Sihanoukville do Trat to 18$. Do Bangkoku ok 8$ więcej. Dużo taniej z Siem Reap i Phnom Penh. Michał z Siem zapłacił jedynie 8$ do Bangkoku. Myślę, że ceny są zróżnicowane bo z większych miast wprost do Bangkoku jedzie duży Bus. Tu z maluch miejscowości mini busy. My do granicy dojechałyśmy  autobusem ale potem taksówkami.
 

piątek, 11 grudnia 2015

Sihanoukville - 11 grudnia

Dziś rano przypłynęłyśmy do Sihanoukville. Tu spędzimy noc żeby jutro z samego rana ruszyć do granicy z Tajlandią. To już ostatni etap mojej podróży. Miasto jest dość spore ale turystyczna część znajduje się nad samym morzem i jest to zaledwie jedna ulica i plaża. Dziś tylko przespacerowałyśmy się nad morze i udało się raz jeszcze trafić na imprezę. Filmik na FB.
 










 
Ceny za nocleg zróżnicowane. Dormy od 5$. My znalazłyśmy nieco z boku hosteli z super pokojami. Z A/C koszt 12$/pokoj 2 os.

Z Kampot na Koh Rong Island - 8, 9, 10 grudnia

9 grudnia wsiadłyśmy w autobus do Sihanoukville, tam podwieziono nas do portu i na wyspę Koh Rong. Zostałyśmy tam do 11 grudnia. Bilet na wyspę kosztował 21$. W tym Bus z Kampot do Sihanoukville, Bus z centrum do portu, łódź na wyspę, łódź powrotna z wyspy do Sihanoukville i Bus z portu do centrum. Osobno nie opłaca się kupować bo łódź w jedna stronę kosztuje to 10$, autobus z Kampot do Shv 5$.

A na wyspie nic się nie działo. Opalanie, odsypianie i spacery brzegiem morza ;)  INFORMACYJNIE: ceny za nocleg na wyspie zaczynają się od 12$ za pokój 2os. Może uda się taniej coś komuś, form ale my znalazłyśmy tylko to. Tańsze hostele znajdują się w głębi wioski. Najdroższe są te na plaży.