wtorek, 6 maja 2014

Borjomi

Pan Bóg postanowił rozdzielić Ziemię narodom. Dla siebie zachował najpiękniejszy kawałek, tam gdzie góry spotykają się z niebem. Narody ustawiły się w długiej kolejce. Gruzini widząc przepychających się ludzi  rozsiedli się wygodnie i zaczęli  biesiadować. Bawili się, pili i jedli. 

Kiedy cała Ziemia była już podzielona, Bóg zorientował się że Gruzini nic nie dostali. Nadal siedzieli i biesiadowali. Postanowił oddać im przeznaczony dla siebie kawał najpiękniejszego lądu.



Przez 3 tygodnie przeżyłyśmy 4 pory roku. Gruzja jest piękna i ma wszystko. Nasz kraj także. Ale to tu góry wpadają prosto do morza. Leżycie na plaży i widzicie ośnieżone szczyty.


Dotarłyśmy do Borjomi. Będzie to nasza baza wypadowa do Wardzi, skalnego miasta. Samo miasteczko o tej porze roku jest senne. W hostelu w Tbilisi powiedziano nam, że to miejsce na urlop dla babć z wnuczkami i faktycznie tak jest. Jest to miasto uzdrowiskowe i można spróbować tu wody z lokalnego źródła.


Piłyśmy i była obrzydliwa!!! Borjomi leży w wąwozie nad rzeką Mtkvari. Park "zdrojowy" przypominał mi piękny Park Szumy, który znajduje się na Roztoczu. Na końcu szlaku spacerowego można wykąpać się w gorących, wypływających tu źródłach.




To właśnie tu zaznałyśmy prawdziwej gościnności! Nasi gospodarze, u których wynajmowałyśmy pokój ugościli nas własnej roboty winem, na kolacje i... śniadanie! :-)

Borjomi nocą

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz