Posty

Wyświetlam posty z etykietą Luang Prabang

Luang Prabang i nocny market - 21 listopada

Obraz
Jedną z większych atrakcji w Luang Prabang jest nocny market. Można na mim kupić pamiątki, ciuchy i najeść się do syta. Ja niestety, tradycyjnie już choruje, mój brzuch średnio toleruje lokalne jedzenie ale moi towarzysze przeciwnie, korzystają z lokalnej kuchni... a co można u nas zjeść?   Szwedzki stół. Za 150 000 kip (ok 7zł) można ładować miskę do woli. Raz spróbowałam. Za drugim razem skusiłam się jednak tylko na rybę z Mekongu. Była pyszna.   Jedzą tu wszyscy. Michy trochę tłuste i niedomyte... wybór ogromny ;) o dziwo jakoś obyło się bez większych sensacji żołądkowych. Michał z Asia byli wniebowzięcia ja natomiast miałam okazje popróbować różnych rzeczy. Polecam zabranie własnych sztućcy. Dzienny market w Luang... i mięsko z muchami :)   ... kilka for z miasta. Generalnie byliśmy trochę rozczarowani. Miasto typowo pod turystów. Nocny market świetny ale zaczyna nas męczyć płacenie za wszystko. Chcesz zobaczyć wodosp...

Luang Prabang okolice - 20 listopada

Obraz
Ruszamy do parku oddalonego ok 32 km od Luang Prabang. Słynie przede wszystkim z bajecznego wodospadu. Wstęp kosztuje tu 20 000 kip czyli ok 10 zł. Na wejściu wita nas pająk ;) wielkości mojej dłoni. Na miejsce dojechaliśmy busem. Najprościej jest zebrać grupę ludzi w hostelu i wynająć coś wspólnie. Wychodzi tanio. Dla odważniejszych skutery. Tu jest już ruch prawostronny. Na nasza grupę 12 os koszt przejazdu to 30 000 kip/głowę.     Tad Luang Si to piękny kaskadowy wodospad. Można  wejść na samą górę i zobaczyć jak pięknie wygląda okolica. Baseny, które tworzy w niższej części udostępnione są zwiedzającym do kąpieli. Przepiękne miejsce i przyznam, że pierwszy raz w życiu widziałam tak ciekawą rzekę i kaskady.     W górnej części rzeki można natknąć się na uprawy. Z dobrodziejstw natury korzystają także lokalni. W naszym Hostelu poznaliśmy Huberta. Chłopaka z Polski, który podróżuje już k...

z Tajlandii do Laosu - 18,19 listopada

Obraz
Wieczornym busem dojechaliśmy do granicy z Laosem. Tam spędziliśmy noc w hostelu. Rano przekroczyliśmy granice (30USD wiza) i wsiedliśmy do łodzi. Podróż trwała ok 8h.   Dopłynęliśmy do Pakbeng. Tam kolejna noc w miasteczku i rano znowu wsiedliśmy do łodzi. Kolejne 8h na Mekongu...      Cała zabawa bez drugiego noclegu kosztowała ok 170 zł. Średnia przyjemność płynąć tyle czasu ale była to najlepsza opcja. Niektórzy świrowali podczas podróży, część podpijała piwo, a ja spałam. Magiczny tajski awiomarin zwala z nóg ;)   Po dwóch dniach dostaliśmy się do Luang Prabang.