Posty

Wyświetlam posty z etykietą Armenia

Kaukaz w moim sercu

Obraz
Dużo zmian nastąpiło w ostatnich 3 latach mojego życia. Wyjechałam na 6 miesięcy do Gruzji. Tam pracowałam na rzecz najbardziej potrzebujących. Po powrocie firma, w której pracowałam zamknęła się i zamiast szukać kolejnego pracodawcy postanowiłam poświęcić czas dalszej pomocy w Gruzji. Spełniłam także dwa ogromna marzenia podróżnicze: -  najdalsza podróż (Kamczatka)  -  najdłuższa podróż (Tajlandia, Laos i Kambodża). Relacje można czytać na blogu.   Jednak czas beztroski musiał się skończyć. Rachunki trzeba płacić i szara rzeczywistość kazała wrócić na stare tory.   Nie zmieniły się jednak moje wielkie miłości. Najwspanialsze jest to, że pasję podróży mogłam połączyć z pomocą potrzebującym.   Dziś pracuję zawodowo, a po pracy jestem wolontariuszem Fundacji "Serce dla Kaukazu". Mój wolny czas poświęcam dzieciom, biednym rodzinom i starszym, chorym mieszkańcom Kaukazu.     Postanowiłam na blogu opowiedzieć Wa...

Sanahin i Haghpat

Obraz
Czas wracać do Gruzji. Nasz nowy przyjaciel Rafał załatwił nam przejazd z Sevania do Tbilisi. Oczywiście pojechał z nami! mimo, że kierowcą był jego serdeczny przyjaciel, postanowił nas "odprowadzić" :-)  Chyba tak na wszelki wypadek... :-) wymieniliśmy adresy i obiecałyśmy przesłać nasze wspólne zdjęcia pocztą.  Po drodze zatrzymaliśmy się w  Dilidżan. Następnie monastyr Sanahin. Monastyr Haghpat Tu zanjdziecie - POST Z 2011 ROKU  :-) Jako ciekawostka. W Armenii większość posiłków jakie przyszło nam jeść odbywały się w prywatnych pokojach. Restauracje mają sale podzielone na małe pokoje. Chodzi tu o poczucie prywatności. Z wielkim zdziwieniem patrzono na nas kiedy do obiadu zamawiałyśmy czaj a nie czacze lub wino.  Wszystkie zamawiane potrawy były podane na wspólnych talerzach.  Co kraj to obyczaj...

jezioro i miasto Sevan

Obraz
Z Goris ruszyłyśmy do miasta Sevan nad jeziorem o tej samej nazwie. Niestety przejazd bezpośredni kosztował majątek więc postanowiłyśmy wrócić do Erywania tz. taksówką i dalej ruszyć marszrutką. W Sevaniu przechwycił nas Rafał, lokalny taksówkarz, który w Polsce mieszkał 15 lat i całkiem nieźle posługuje się naszym językiem. Zawiózł nas do hostelu i na obiad. Generalnie był naszym przewodnikiem za tzw. "co łaska". Otoczył opieką i z uporem maniaka próbował namówić do znalezienia męża w Armenii i osiedlenia się tu :-) Kiedy powiedziałam, że muszę kogoś dobrze poznać itd. (uparł się na mnie, dziewczyny miały spokój), powiedział, że przecież mogę wrócić do kraju, poznać chłopaka przez net, pogadać na skypie i za rok wrócić na ślub :-) Proste! ulice Sewania, szare i nieciekawe Jezioro Sevan to największe jezioro Republiki Armenii, a także największe jezioro Kaukazu. Położone jest na wysokości 1916 m n.p.m. i wpływa do niego aż 28 rzek. Wypływa jedna, Hrazdan :-) O...

Goris i Tatew

Obraz
Dotarłyśmy do Goris. Jeszcze tego samego dnia postanowiłyśmy z naszym gospodarzem pojechać  zobaczyć Tatew. Ostatni odcinek drogi do klasztorów postanowiłyśmy pokonać koleją linową. I nie jest to byle jaka kolej bo najdłuższa (5750 m) i najwyższa na świecie (320 m). Skrzydła Tatewu, bo tak jest nazywana, kosztowały 18 milionów dolarów. Większość pieniędzy pochodziła od darczyńców. Wagoniki kursują z prędkością 37 km/h i pomieścić się w nich może do 25 pasażerów. Widoki są przepiękne :-) Kolej została oddana do użytku w 2010 roku. W uroczystym otwarciu brał udział prezydent Armenii oraz głowa Kościoła ormiańskiego. Co ciekawe kiedy byłam tu w 2011 roku, kolej się "dokańczała" i trwały jakieś prace. Nie mogliśmy więc się nią przejechać. W związku z tym, że otwarcie zaplanowano na konkretny termin, otworzyć trzeba było :-) a potem się po otwarciu dokończyło :-) Kolejka w najwyższym punkcie W 2010 roku Skrzydła Tatewu zostały...

w drogę czas ...

Obraz
Droga z Erywania do Goris. Było co podziwiać :-)

Erywań - Երևան

Obraz
Erywań, stolica Armenii. Zajmuje powierzchnie 227 km kw. i otoczone jest z trzech stron przez góry. Jedno z najstarszych miast na Ziemi zamieszkanych nieprzerwanie. Dziś postanowiłyśmy poszwendać się i zrobić kilka zdjęć. Miasto od zarania dziejów znajdowało się na skrzyżowaniu szlaków handlowych prowadzących z Azji do Europy co zapewniało rozwój ale także było przyczyną licznych najazdów. Pierwszą osadę Erebuni założono w 782 r. p.n.e.  W Erywaniu nie znajdziecie jednak zabytkowej starówki. W 1679 r. miasto zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi które miało 7 stopni w skali Richtera. Różowe miasto, bo tak się potocznie mówi na stolice Armenii, zbudowane jest głownie z tufu wulkanicznego który ma kolor różowy właśnie. Największym jednak atutem miasta jest położenie u stóp Araratu. Gdy w  1918  r. Armenia na krótko stała się niezależnym państwem Erywań liczył zaledwie 20 tys. mieszkańców. Metropolią stał się za czasów radzi...