Posty

Wyświetlam posty z etykietą indonesia

Z Gili Air do Ubud

Obraz
O 8:00 stawiłyśmy się w porcie na wysepce Gili Air (czerwona strzałka). W kwestii czasu podróży do Ubud - bo kupiłyśmy bilet do samego Ubud (200.000 rupii) - zeznania się nieco różniły. Jedni mówili, że podróż trwa 4h, inni że 6h. Pierwszy etap podróży łodzią na Lombok trwał ok. 15 minut. Łódka wypłynęła nieco przed czasem. Na Lomboku miałyśmy szukać baru, skąd rozpoczniemy następny etap podróży, czyli jazdę busem do portu, z którego z kolei odpływa wielka państwowa łódź.  Na Lomboku łódź nie dobiła do samej plaży i trzeba było zejść z niej prosto do wody. Oczywiście dookoła pojawiło się kilku lokalnych mężczyzn oferujących pomoc przy przeniesieniu bagażu. Właściwie nie miałyśmy wiele do gadania. Plecaki zabrano z łodzi, a jedyne co mogłyśmy zrobić to podążyć za panami i naszym wakacyjnym majątkiem. Nie zdziwiło mnie, że na lądzie facet za przeniesienie plecaka (może 20 m) zażądał 50.000 rupii (ok. 14 zł). Odruchowo powiedziałam mu, że oszalał! 5.000 dam. Więcej ni...

Gili air - zostajemy dzień dłużej

Obraz
Jest pięknie ... Zostajemy jedną noc dłużej. Poprzedniego wieczora pora deszczowa dała się przez chwilę odczuć. Kiedy szukałyśmy knajpki na obiad zlał nasz deszcz, podobnie było przy kolacji. W nocy rozpętała się burza. Całe szczęście nasz hostel jest w samym centrum wyspy i było słychać szalejących fal. Rano jednak okazało się, że zniszczenia są całkiem spore, a fale wdarły się dość głęboko w ląd zmywając z plaż restauracyjne wiaty, huśtawki i bary. Dzień spędziłyśmy na plaży, a wieczorem ruszyłyśmy kupić bilet na szybką łódź, która miała nas przetransportować na Bali. Okazało się, że jutro nie popłynie nic. Pojutrze i popojutrze także. Pogoda pozwala przepłynąć jedynie dużej łodzi państwowej. Podróż trwa ok 6 h, ale alternatywą jest jedynie samolot z Lomboku. Woda wydawała się spokojna, ale nie było wyjścia. Bilet na wielką, wolną łajbę kupiony. Jutro płyniemy na Bali i busem prosto z portu przemieścimy się do Ubud.

Gili Air

Obraz
Podoba nam sie na Gili więc zostajemy dzien dłużej. O!

Sekumpul Wodospad

Obraz
Dziś wybrałyśmy się na wycieczka w stronę wodospadu Sekumpul. Miałyśmy jechać tanią taksówką ale okazało się, że nie da się jej zamówić (130.000 w jedną stronę). W najbliższym biurze zamówiłyśmy normalną taxi i zapłaciłyśmy 400.000 rupii za całość. Kierowca oczywiści poczekał na nas na miejscu. Odległość od Loviny do wodospadu to ok 24 km. Ruszając w trasę trzeba być ostrożnym, bo na wstępie namawiają do wykupienia wycieczki z przewodnikiem. Troch to wygląda jak budka z biletem wstępu ale nie dajcie się nabrać. Przewodnik nie jest do niczego potrzebny, a wszelkie argumenty przemawiające za jego "wykupieniem" są zwykłam naciąganiem. Dopiero dalej płaci się za bilet wstępu (20.000 rupii) i można schodzić w stronę wodospadu. 100 metrów dalej są kolejne 3 wodospady. Wjazd 15.000 rupii. Warto się tam wybrać. Dobrze zabrać też ze sobą ubranie na przebranie lub kostium kąpielowy i w nim podchodzić bliżej do wodospadów. Ich wysokość jest ta...

Lovina

Obraz
Dziś pospałyśmy...  Śniadanie pierwsza klasa. Podawane od 7:00 do oporu - czyli idealne dla nas ;-) Pogoda była dość dobra. Trochę chmur ale bez deszczu. Zrobiłyśmy sobie spacer brzegiem morza i małe zakupy.   Plaże są kompletnie puste. Widać, że jesteśmy poza sezonem. Nam to nie przeszkadza. Sądzę, że w szczycie pory suchej miasteczko zamienia się w wielką imprezę niestety. Wieczorem kolacja i... ... wreszcie miała smak!!! Pycha. Zjadłam sate ayam (chicken sate), czyli szaszłyki z kurczaka w sosie orzechowym. Leniwy dzień pełen przyjemności jednym słowem.

Z Bedugul do Loviny

Obraz
O 13:00 miałyśmy mieć busa z Bedugul do Loviny (75.000 rupii). Miałyśmy, bo przejechał nieco później. Ale z wielką radością opuściłyśmy "górskie" tereny Bali. Poniżej mapka poglądowa trasy, którą zrobiłyśmy do tej pory. Poglądowa, bo bus jechał nieco innymi trasami ale bardzo ogólnie przedstawia drogę, którą pokonałyśmy. Trasa dość krótka ale kręta. Jak macie chorobę lokomocyjną to radzę się przygotować. Lovina przywitała nas deszczem i wrednym kierowcą rozpadającego się tycibusika. Zobaczył, że idziemy z plecakami i zaczął nagabywać, że zawiezie do hotelu za chip prajs. Pod sam hotel! Ja rozumiem, że jesteśmy poza sezonem i jest mało turystów, a z nich się tutaj głównie ludzie utrzymują, ale poziomu bycia natrętnym przekracza nawet kilkukrotnie Egipt. To zwyczajnie męczy. Ostatecznie facet sam zszedł z pierwotnej ceny wiec wsiadłyśmy do busika. Do tego zaczęło lać  więc nie opierałyśmy się zbyt długo ;-) Miasto w deszczu wielkiego wrażenia na nas ...

Bedugul i Świątynia Ulun Danu Bratan

Obraz
Kolejny dzień w Bedugul.  Nasz hotel jest koszmarny. Po łazience zasuwają karaluchy w rozmiarze XXL, łóżko delikatni mówiąc jest niewygodne. Po 4:00 na ranem obudził nas głos muezzina nawołującego z meczetu. Nie dało się spać. Kiedy już przestał i zaczynałyśmy przysypiać uruchomił się kogut. W rezultacie spałyśmy chyba do 11:00 nadrabiając przerwy nadranne :-) Przepadło nam śniadanie, które niby miałyśmy w cenie ale patrząc na czystość w hotelu nie spieszyło się nam  do zjedzenia tego co przygotują. W desperacji na śniadanie (po 12:00) ruszyłyśmy do knajpy gdzie podawali frytki. Zanim tu przyjechałam naczytałam się jak wspaniałe żarcie tu mają. Obserwowana przeze mnie para prowadząca vloga, podróżująca po Azji, głównie jadła zachwycając się smakami.  Niestety ale albo my trafiamy na takie dno albo żarcie tu jest obrzydliwe. Stawiam na to drugie. Ostatecznie okazało się, że nawet frytki z mrożonych gotowych ziemniaków da się schrzanić. Były podłe. ...

Bedugul i Jutiluwih trasy ryżowe

Obraz
Dziś o 10:00 miałyśmy busa do Bedugul. Bilety kupiłyśmy dzień wcześniej i żeby nie targać się z rana z pleckami do punktu odbioru zamówiłyśmy GRABA (UBERA). Facet dość wolno toczył się przez miasto i mimo, że miałyśmy dojechać o 9:45, stawiłyśmy się na miejscu o 9:58.  Nie dość, że nam podskoczyło ciśnienie, to kierowy udzieliły się nasze nerwy i uznał, że opóźnienie spowodowane jest przez nas bo musiał podjechać pod hotel, a tam ciasno i wyjazd wąską ulicą trwał długo. W ostatnim momencie dorzuciłyśmy pecaki do bagażnika busa i... ...okazał się, że busie nie ma dla nas miejsca :-D Mało tego nasze plecaki odjechały, a my zostałyśmy z zapewnieniami, że dogonimy bagaż i dotrzemy do celu. Ostatecznie dotarłyśmy. Przesiadając się dwa razy w Denpasar i Ubud. W Bedugul zaczepił nas facet zachęcając do zamieszkania w Hotelu. Cena niezmienna 250.000 rupii za noc za nasz trójkę. Starałyśmy się negocjować ale był nieugięty. Kiedy szłyśmy z plecakami w stronę hotelu za 250 tyś z...