Posty

Bali - Denpasar, Kuta

Obraz
Więc... ...przerywam relację z wejścia na Kazbek, bo właśnie dotarłam na Bali w Indonezji. Decyzja o wyjeździe zapadła jakieś dwa miesiące temu. Nie była to moja wymarzona destynacja. Szukałam dobrej ceny na Filipiny ale nie było nic ciekawego. Trafiła się za to promka na Indonezję. Mimo, że jest to szczyt pory deszczowej podjęłam z koleżankami decyzje o wyjeździe.  Start był w Warszawie w piątkowy ranek. Do Denpasar dotarłyśmy w sobotę rano. Leciałyśmy Aeroflotem, jedną z moich ulubionych linii. Pierwotnie miałyśmy z lotniska do naszego hotelu dojść na piechotę (ok 2 km). Ceny przejazdu taksówką z lotniska są zawyżone kilkakrotnie. Ale życie jak zawsze zweryfikowało wszystko. Zmęczone po negocjacjach z taksówkarzem postanowiłyśmy zapłacić 7$ za przejazd do naszego hotelu. Dla nas niewiele, jak na warunki lokalne dość dużo. Bez tz. frycowego nie da się rozpocząć podróży ;-) Po przyjeździe do hotelu był plan żeby się ogarnąć i ruszyć w miasto. Ruszyłyśmy,...

Aklimatyzacja - dzień trzeci

Obraz
Po ciężkiej, nieprzespanej nocy zjedliśmy śniadanie. Pierwszy raz byłam na takiej wysokości i mimo, że nie odczuwałam większych dolegliwości, problem ze snem miałam jak większość naszych "współlokatorów" w pokoju. Najbardziej jednak dokuczał fakt, że zrobienie kilku kroków pod górę męczyło jakbym niosła na plecach 40 kg. Straciłam także apetyt co przy wysiłku, który nas czekał było problemem, jak się później okazało...   W schronisku poznaliśmy dwóch Czechów, którzy postanowili przyłączyć się do naszej trójki. Z jednej strony cieszyło mnie, że grupa będzie liczyła 4 osoby + przewodnik Giorgi - w kupie siła jak mówią ;-) Z drugiej jednak, bałam się, że będę słabym ogniwem i nie dam rady. W takiej sytuacji cała grupa musiałaby zejść razem ze mną. Czułam presję i strach zwłaszcza, że panowie byli doświadczeni i wysportowani. A ja? Kiedy czasem słucham wypowiedzi znanych alpinistów, himalaistów którzy opowiadają jak wielką przyjemność sprawia im wspinaczka w tak wys...

W drodze na Betlemi - dzień drugi

Obraz
Pierwszy wieczór spędziliśmy w miasteczku u naszej znajomej Mai, która prowadzi hostel "Polish House" . Bardzo fajne miejsce, pyszne jedzenie i domowa atmosfera. Tam spotkaliśmy się z naszym przewodnikiem, który sprawdził wszystkie rzeczy jakie zamierzaliśmy zabrać. Dokładnie obejrzał nasz ubiór i sprzęt. Okazało się, że moje buty nie są odpowiednie i musiałam wypożyczyć inne. Całe szczęście w miasteczku jest wypożyczalnia, którą prowadzi polka Ewa. Niestety ceny dość spore ale jeśli nasze życie i powodzenie wyprawy ma zależeć od takiego szczegółu, warto zapłacić. Następnego dnia o godzinie 7:00 przyjechał po nas Giorgi (przewodnik) i samochodem ruszyliśmy do Cminda Sameba, małej świątyni, którą wybudowano na wysokości 2170 m n.p.m. Monastyr znajduje się na szlaku prowadzącym do schroniska Betlemi. Da się do niego dojechać samochodem z napędem na 4 koła. Obecnie budowana jest asfaltowa droga więc dostęp do niej będzie dużo łatwiejszy. Ja namawiam jednak wszystki...

Stepancminda

Obraz
Miasteczko znajduje się na szlaku Gruzińskiej Drogi Wojennej, która rozpoczyna się w Tbilisi i kończ we Władykaukazie na terenie Osetii  Północnej. Nazwa Stepancminda (Święty Szczepan) pochodzi od mnicha, który zbudował przy transkaukaskim szlaku erem (klasztor pustelniczy). Piękne położenie miasta u stóp góry Kazbek sprawia, że jest to jedno z miejsc najczęściej odwiedzanych przez turystów. Wpis o mojej pierwszej podróży w te okolice znajdziecie na moim blogu: ------> DROGA WOJENNA Najważniejsze miejsce w Stepancminda to plac Aleksandra Kazbegiego, pisarza, który po skończeniu studiów w Tbilisi, Petersburgu i Moskwie postanowił wieść życie pasterza w Stepancminda właśnie. Napisał słynną nowelę "Ojcobójca" opowiadającą o kaukaskim rozbójniku Kobie, który chronił biedaków przed wyzyskiem bogaczy. Miejscowość od 1925 roku nazywana była "Kazbegi". Za czasów rosyjskich upamiętniono w ten sposób urzędnika (pradziadka Aleksandra Kazbegiego), kt...

W drodze na Kazbek - dzień pierwszy

Obraz
Jest decyzja- jest bilet na samolot do Kutaisi. Przyleciałam i ruszyłam prosto do Batumi gdzie miałam spędzić noc z grupą znajomych. Z jednym z nich następnego dnia ruszyliśmy w stronę miejscowości Stepancminda (dawniej Kazbegi). Stepancminda położone jest na wysokości 1750 m n.p.m i leży u stóp góry Kazbek. A jak tam dotarliśmy? Żółtą maszyną ;-)

Kazbek - მყინვარწვერი

Obraz
Kazbek leży w Gruzji w Paśmie Bocznym Wielkiego Kaukazu (5033 m n.p.m.), podobnie jak Elbrus (5642 m n.p.m.). Ta piękna góra jest uśpionym wulkanem, a ostatnia erupcja miała miejsce ok 6 tyś. lat temu. Pod Kazbekiem byłam 4 razy. Za każdym razem przez głowę przechodziła mi myśl, że może by tak spróbować... Z drugiej strony co roku z Gruzji dochodziły informacje o kolejnych zaginionych podczas wspinaczki rodakach. Popularność góry roście proporcjonalnie do jej lekceważenia. Koleżanka poleciła nam przewodnika, który zna Kaukaz jak własną kieszeń i decyzja zapadła. Wcześniej najwyżej weszłam na 3000 m n.p.m. pod Kazbekiem właśnie i na taką  samą wysokość na wulkan na Kamczatce.  Marne doświadczenie. Ale miałam trochę czasu żeby przygotować się fizycznie.

GÓRY...

Obraz
...są na każdym kontynencie. Niższe i wyższe. Im wyżej tym zimniej, za to widoki piękniejsze. W zimie da się zjechać z nich na nartach. Taka właśnie do niedawna była o górach moja wiedza. Zimno, wysoko i wielki wysiłek. Cel? Nieznany :D Niezrozumiały ;-) Muszę jednak przyznać, że widok gór zawsze budził we mnie szacunek i podziw. Bedąc pod Araratem czy Kazbekiem myślałam - kiedyś tam wejdę. Jak można porwać się na Kazbek mając zero doświadczenia? można. Ale wszystko trzeba zrobić z głową.  Kazbek to nie Bieszczady, które zdążyłam poznać. Kazbek to trudna technicznie góra pełna niespodzianek. Znajduje się w Gruzji, a jej wysokość to 5045 m n.p.m.