Posty

Bedugul i Świątynia Ulun Danu Bratan

Obraz
Kolejny dzień w Bedugul.  Nasz hotel jest koszmarny. Po łazience zasuwają karaluchy w rozmiarze XXL, łóżko delikatni mówiąc jest niewygodne. Po 4:00 na ranem obudził nas głos muezzina nawołującego z meczetu. Nie dało się spać. Kiedy już przestał i zaczynałyśmy przysypiać uruchomił się kogut. W rezultacie spałyśmy chyba do 11:00 nadrabiając przerwy nadranne :-) Przepadło nam śniadanie, które niby miałyśmy w cenie ale patrząc na czystość w hotelu nie spieszyło się nam  do zjedzenia tego co przygotują. W desperacji na śniadanie (po 12:00) ruszyłyśmy do knajpy gdzie podawali frytki. Zanim tu przyjechałam naczytałam się jak wspaniałe żarcie tu mają. Obserwowana przeze mnie para prowadząca vloga, podróżująca po Azji, głównie jadła zachwycając się smakami.  Niestety ale albo my trafiamy na takie dno albo żarcie tu jest obrzydliwe. Stawiam na to drugie. Ostatecznie okazało się, że nawet frytki z mrożonych gotowych ziemniaków da się schrzanić. Były podłe. ...

Bedugul i Jutiluwih trasy ryżowe

Obraz
Dziś o 10:00 miałyśmy busa do Bedugul. Bilety kupiłyśmy dzień wcześniej i żeby nie targać się z rana z pleckami do punktu odbioru zamówiłyśmy GRABA (UBERA). Facet dość wolno toczył się przez miasto i mimo, że miałyśmy dojechać o 9:45, stawiłyśmy się na miejscu o 9:58.  Nie dość, że nam podskoczyło ciśnienie, to kierowy udzieliły się nasze nerwy i uznał, że opóźnienie spowodowane jest przez nas bo musiał podjechać pod hotel, a tam ciasno i wyjazd wąską ulicą trwał długo. W ostatnim momencie dorzuciłyśmy pecaki do bagażnika busa i... ...okazał się, że busie nie ma dla nas miejsca :-D Mało tego nasze plecaki odjechały, a my zostałyśmy z zapewnieniami, że dogonimy bagaż i dotrzemy do celu. Ostatecznie dotarłyśmy. Przesiadając się dwa razy w Denpasar i Ubud. W Bedugul zaczepił nas facet zachęcając do zamieszkania w Hotelu. Cena niezmienna 250.000 rupii za noc za nasz trójkę. Starałyśmy się negocjować ale był nieugięty. Kiedy szłyśmy z plecakami w stronę hotelu za 250 tyś z...

Pura Tanah Lot

Obraz
Pierwotnie w Kucie miałyśmy zostać 2 noce ale w związku z tym, że dwa dni przespałyśmy ;-) postanowiłyśmy zostać nieco dłużej. Nasz plan podróży nie jest do końca sprecyzowany. Mam w głowie kilka "żelaznych" punktów, które chce zobaczyć ale kolejność jest dowolna i planujemy podróż spontanicznie.  Dziś zwiedziłyśmy Świątynię Pura Tanah Lot .  Bilet wstępu kosztuje 60.000 rupii (ok 16 zł) od osoby dorosłej. W związku z tym, że nie ma tam transportu publicznego, zamówiłyśmy tanią taksówkę GRAB, odpowiednik naszego UBERA. W dwie strony zapłaciłyśmy 270.000 rupii. (ponad 70 zł). W naszym wydaniu jest to ekwilibrystyka :-) nie mamy lokalnego telefony więc taksówkę zamawiałyśmy w hotelowym pokoju gdzie mamy wi-fi.  Wyglądało to tak, że Iza zamawiała taksę stojąc pod pokojem, Wiola w połowie drogi do ulicy głównej a ja przy ulicy głównej :-) Da się? da się :-) Jak facet podjechał zawołałam Wiolę, a ona Izę. W lokalnym języku Pura Tanah Lot znaczy „ziemi...

Bali - Denpasar, Kuta

Obraz
Więc... ...przerywam relację z wejścia na Kazbek, bo właśnie dotarłam na Bali w Indonezji. Decyzja o wyjeździe zapadła jakieś dwa miesiące temu. Nie była to moja wymarzona destynacja. Szukałam dobrej ceny na Filipiny ale nie było nic ciekawego. Trafiła się za to promka na Indonezję. Mimo, że jest to szczyt pory deszczowej podjęłam z koleżankami decyzje o wyjeździe.  Start był w Warszawie w piątkowy ranek. Do Denpasar dotarłyśmy w sobotę rano. Leciałyśmy Aeroflotem, jedną z moich ulubionych linii. Pierwotnie miałyśmy z lotniska do naszego hotelu dojść na piechotę (ok 2 km). Ceny przejazdu taksówką z lotniska są zawyżone kilkakrotnie. Ale życie jak zawsze zweryfikowało wszystko. Zmęczone po negocjacjach z taksówkarzem postanowiłyśmy zapłacić 7$ za przejazd do naszego hotelu. Dla nas niewiele, jak na warunki lokalne dość dużo. Bez tz. frycowego nie da się rozpocząć podróży ;-) Po przyjeździe do hotelu był plan żeby się ogarnąć i ruszyć w miasto. Ruszyłyśmy,...

Aklimatyzacja - dzień trzeci

Obraz
Po ciężkiej, nieprzespanej nocy zjedliśmy śniadanie. Pierwszy raz byłam na takiej wysokości i mimo, że nie odczuwałam większych dolegliwości, problem ze snem miałam jak większość naszych "współlokatorów" w pokoju. Najbardziej jednak dokuczał fakt, że zrobienie kilku kroków pod górę męczyło jakbym niosła na plecach 40 kg. Straciłam także apetyt co przy wysiłku, który nas czekał było problemem, jak się później okazało...   W schronisku poznaliśmy dwóch Czechów, którzy postanowili przyłączyć się do naszej trójki. Z jednej strony cieszyło mnie, że grupa będzie liczyła 4 osoby + przewodnik Giorgi - w kupie siła jak mówią ;-) Z drugiej jednak, bałam się, że będę słabym ogniwem i nie dam rady. W takiej sytuacji cała grupa musiałaby zejść razem ze mną. Czułam presję i strach zwłaszcza, że panowie byli doświadczeni i wysportowani. A ja? Kiedy czasem słucham wypowiedzi znanych alpinistów, himalaistów którzy opowiadają jak wielką przyjemność sprawia im wspinaczka w tak wys...

W drodze na Betlemi - dzień drugi

Obraz
Pierwszy wieczór spędziliśmy w miasteczku u naszej znajomej Mai, która prowadzi hostel "Polish House" . Bardzo fajne miejsce, pyszne jedzenie i domowa atmosfera. Tam spotkaliśmy się z naszym przewodnikiem, który sprawdził wszystkie rzeczy jakie zamierzaliśmy zabrać. Dokładnie obejrzał nasz ubiór i sprzęt. Okazało się, że moje buty nie są odpowiednie i musiałam wypożyczyć inne. Całe szczęście w miasteczku jest wypożyczalnia, którą prowadzi polka Ewa. Niestety ceny dość spore ale jeśli nasze życie i powodzenie wyprawy ma zależeć od takiego szczegółu, warto zapłacić. Następnego dnia o godzinie 7:00 przyjechał po nas Giorgi (przewodnik) i samochodem ruszyliśmy do Cminda Sameba, małej świątyni, którą wybudowano na wysokości 2170 m n.p.m. Monastyr znajduje się na szlaku prowadzącym do schroniska Betlemi. Da się do niego dojechać samochodem z napędem na 4 koła. Obecnie budowana jest asfaltowa droga więc dostęp do niej będzie dużo łatwiejszy. Ja namawiam jednak wszystki...