Posty
Post dla czytelnikow o mocnych nerwach ...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
O tej swiatyni uslyszelismy od naszych rodakow napotkanych w Mirisie. Postanowilismy jechac i ja zobaczyc. Buddyjska swiatynia Wewurukannala Vihara znajduje sie w miejscowosci Dikwella ok 22 km od Matary. Słynie ona z najwiekszego na Sri Lance (ok 50 m) posagu Buddy oraz z... piekla :-) Złapalismy autobus (nasz ulubiony srodek lokomocji na Sri) i w droge ... Oto swiatynia. Budda akutar przechodzil maly lifting/renowacje :-) ... poszlam wiec zobaczyc slynne figury przedstawiajace pieklo. Wiec jak jest w piekle? Na pewno jest tam diabel i inne demony... Grzesznikow sie kroi! Nadziewa na wlocznie. Czasem gotuje lub dla urozmaicenia wlewa goracy np. olej do gardla :-) Latwo straszyc... ale co zrobic zeby nie trafic do piekla? jest na to odpowiedz wymalowana na scianach oczywiscie :-) Wyzej grzech, nizej kara. Nie grzesz! Proste :-) Zabijesz weza... ...w piekl...
o Galle i Astrologii :-)
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Z raju trzeba czasem wyjsc :-) Pojechalismy wiec do Galle. Miasto polozone jest nad Oceanem Indyjskim i sklada sie z dwoch czesci: zabytkowego fortu wysunietego w morze i miasta znajdujacego sie na stalym ladzie. Fort zalozony i wybudowany został przez Portugalczykow ok 1588 roku, nastepnie wzmocniony przez Holendrow. Oczywiscie mozna go znalezc na swiatowej liscie dziedzictwa UNESCO. Napotkani przez nas w drodze turysci zachwalali sie Galle. Pojechalismy z nastawieniem, ze zobaczymy niesamowity fort, ktory i nas zachwyci. Troche sie przeliczylismy... Aparat wyciagnelam moze 3 razy... Bez rewelacji jednym słowem. Ciekawsze wydały mi sie okolice fortu. W drodze do Galle zauwazylam mnostwo reklam salonow pieknosci, ktore zajmowaly sie głównie przygotowaniem panien mlodych do slubu. Sporo restauracji i hoteli oferowalo organizacje wesel i przyznam, ze zdziwilo mnie to troche. Sadzilam, ze u nas przemysl slubny jest przerosni...
Mirisa
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Jestem w raju !!!! oczywiscie pod warunkiem, ze pojawia sie tam deszcz i burze :-) Niestety skonczyla sie nasza przygoda w lesie deszczowym. To bylo moje pierwsze takie doswiadczenie podroznicze i przyznam, ze bardzo mi sie spodobalo lazenie po dzungli. Wielka przygoda i przepedzanie pijawek z butow i skarpet (lgnely do mnie bardziej niz do innych ;-/ ). Pewnie przy najblizszej okazji wybiore sie na taki spacer pod warunkiem, ze pajaki i weze nie narusza mojej przestrzeni bezpiecznej (intymnej :-). Po lesie poruszalismy sie oczywiscie z przewodnikiem, ktory okazal sie przyrodnikiem i pasjonata. Wiedzial doslownie wszystko o lesie, jego mieszkancach i calej przyrodzie. Ciekawa lekcja: -) Z Deniyaya ruszylismy na poludnie do miejscowosci Mirisa. Mala wioska, male hoteliki, cisza, spokoj i knajpki na plazy :-) rewelka! Tylko pogoda kaprysna :(