Posty

Obraz
Moich wiernych czytelnikow :-)

Kudat

Obraz
Kiedy na travelbicie zadałam pytanie o cicha rajska plaże na Borneo, ktoś polecił mi Kudat. Niestety daleko od KK. Odpuściliśmy wiec. Jednak po przemyśleniu sprawy (juz na miejscu) postanowiliśmy udać się na koniuszek Borneo. Z Kinabatangan dojechaliśmy busem do miasta Tuaran. Potem lokals dowiózł nas do Kota Belud. Tam okazało się ze autobus już odjechał. Jeden facet zaoferował nam transport za „jedne” 170 MYR (na 4 os), aby nie utknąć w tej „dziurze” postanowiliśmy skorzystać i przepłacić nieco… Po ok 9h dotarliśmy :-) warto było. Kompletnie puste, często dzikie plaże. Brak resortów,  niemieckich emerytów i chińczyków w kapokach. Raj!!! jednie lokalne dzieciaki i przemili tubylcy...

Kinabatangan dzien 2

Obraz
Znowu nadrabiam wpisy. Net działa tu koszmarnie… Ostatnio zakończyłam na Kinabatangan. Drugiego dnia nad rzeka o 6 rano cześć ekipy wybrała się na wyprawę łodzią. Niestety kolejne rozczarowanie… nie zobaczyli poza nosaczami nic więcej. Po śniadaniu kolejna wyprawa, tym razem piesza w dżungle. I znowu nic. Nawet patyczaków nie było. Tylko pijawki… Dżungla w tamtych okolicach to las wtórny. Liczy sobie ok 20 lat. Wcześniej były tam plantacje olejowca a przed nimi właściwy las, taki jak mogliśmy zobaczyć w Mulu. 2:1 Mulu – Kinabatangan Wieczorem kolejny nocny spacer. No i się stało. Zobaczyliśmy wyraka. Moje małe marzenie się spełniło :-) Był piękny! Mała „małpka” z wielkimi oczami. Prowadzi nocny tryb życia wiec w dzień nie można jej znaleźć. Wyraki sa tak ładne, ze turyści chętnie zabierali ze sobą do domu na pamiątkę… wypchane…. Lokalsi chcąc zarobić zabijali je masowo. Jest popyt jest podaż. Mam nadzieje ze dziś się to już nie dzieje ale przestrzegam przed kupowanie...

Kinabatangan - załegle foty

Obraz

Kinabatangan

Obraz
z dziennika podróży: w drodze z Kota Kinabalu do Kinabatangan jedziemy, jedziemy i jedziemy… muza wyje na cały regulator, kierowca jest chyba lekko niezrównoważony. Wyprzedza na zakrętach, a jedziemy przez teren górzysty, śniadanie mam w gardle. Do tego ktoś z lokalsow zjadł DURIANA. Bardzo śmierdząc owoc, przypomina gaz z naszych kuchenek wymieszany ze zgniłym ziemniakiem. Dramat! No i klima rozkręcona do granic możliwości… Mijają kolejne godziny a durian ciągle czuć w powietrzu…. Co za okropny owoc. Gangnam Stajl (czy jak ja się to tam nazywa) huczy od rozkręconych basów. Mam nadzieje, ze widok wraka wynagrodzi mi męki… Najbardziej przykre jest jednak to ze za oknem ciągną się hektary upraw palm olejowca zamiast lasu :/ Dotarliśmy… po o 7 h…. Już chwile po zakwaterowaniu wyprawa łodzią i pierwsze „zdobycze”; są tu makaki, nosacze, dzioborożce i dużo zimorodków. Jesteśmy zadowoleni  Nocny spacer jednak rozczarował nieco. Poza pijawkami nie udało się nic ciekaw...

Kota Kinabalu

Obraz
Przygoda w Mulu zakończyła się. Dziś przelecieliśmy do Kota Kinabalu aby rano ruszyć do Kinabatangan – trzeciego etapu naszej wprawy. Mulu było rewelacyjne. Polecam każdemu kto chce odpocząć od zgiełku miasta, obcować z przyrodą, zobaczyć piękne jaskinie lub trochę się zmęczyć wchodząc na Pinnacles lub na górę o nazwie Mulu. Iza, Tomek i Jacek postanowili zasmakować tz. „adventure caving” – nieco ekstremalnego (jak dla mnie) eksplorowania jaskiń, grotołażenia daleko od utartych szlaków turystycznych. Bakcyl chyba nie do końca został złapany ale w życiu warto próbować wszystkiego. Dziś zrobiliśmy mały spacer po mieście i szykujemy się na jutrzejsza podróż busem (6 h). Iza i Monika pojutrze lecą na Bali, Aga z Ismaelem postanowili resztę urlopu przeleżeć na plaży, a my chcemy wykorzystać ten czas na 100% i zobaczyc mozliwie duzo. Relacja dziewczyn z Brunei i Bali po powrocie :-) Kilka zaległych fot z Mulu. Wodospad w Mulu bats exodus Kota Kinabalu. ...

Mulu - ostatni dzień

Obraz
Kolejny dzien w Mulu. Tym razem spacer do jaskini i blogie lenistwo :-) Nawet w lesie deszczowym mam  czytelnikow :-)   Deer Cave stanowi najdłuższy na świecie podziemny pasaż. Ksztalt jednej ze scian przpomina twarz Linkolna. Langs Cave, najmniejsza i najpieniejsza z jaskin. Nocny spacer - dla mnie nocny koszmar, mimo obecności przewodnika. Było dobrze do momentu aż spotkaliśmy wielkiego, jadowitego węża (jad śmiertelny dla człowieka) i podczas gdy wszyscy podekscytowani strzelali mu fotki ja poczułam duży dyskomfort :-) Oswoiłam się z myślą, ze ganiają przy naszym domku skorpiony i ze musze buty sprawdzać ale cos takiego?