Posty

Tbilisi - თბილისი

Obraz
Kolejny dzień w Gruzji postanowiłyśmy spędzić spacerując po Tbilisi. O tym mieście napisze coś na koniec naszej wyprawy. Teraz kilka fot :-) Na Starym Mieście jest wodospad :-) Nasi tu byli....

Monastyr Dawid Garedża i Signagi

Obraz
Kolejny dzień w Tbilisi i kolejna wycieczka. Tym razem ruszyliśmy marszrutrką w stronę Monastyru Dawid Garedża, którego część wykuta jest w skałach. Usytuowany jest w pobliżu granicy z Azerbejdzanem i jego kawałek znajduje się właśnie po drugiej stronie. Gruzja chce zamienić z Azerbejdżanem sporny teren na inny, ale druga strona nie zgadza się na to. Monastyr założony został w VI w. przez jednego z Trzynastu Ojców Syryjskich, Dawida, który zamieszkał w pieczarze w górze Garedża. Obecnie w monastyrze znajduje się jego grób. Wstępnie mieliśmy wybrać się też do monastyru Udabno, który znajduje się powyżej, w jaskiniach na wzgórzu ale ze względu na pogodę odradzono na "spacer". Było dużo chmur i padał deszcz. Do tego nasz kierowca stwierdził, że "uwalimy" mu samochód błotem więc lepiej zwiedzić tylko ten pierwszy. W drodze do monastyrów zatrzymaliśmy się w kawiarni zwanej "Oaza" w miejscowości o nazwie Pustynia, prowadzonej ...

Droga Wojenna

Obraz
Gruzińska Droga Wojenna to droga główna arteria komunikacyjna, która zaczyna się w Tbilisi, a kończy we Władykaukazie na terenie Osetii Południowej. Wynosi 208 km i najwyżej położony jej punkt znajduje się na 2379 m n.p.m. Pierwszym miejscem do zobaczenia, na jej drodze, jest miasto Mccheta, położone nad piękną rzeką Aragwi. Główną atrakcją jest Katedra Sweti Cchoweli. Małe zoo na terenie katedry... Kolejny przystanek i Twierdza Ananuri położona nad malowniczym jeziorem. Zbiornik wodny Żinwali powstał po wybudowaniu tamy na rzece Aragwi. Podczas naszej wizyty był raczej kałużą. A szkoda bo widok nie był już tak ładny. I główny punkt programu Cminda Semeba (świątynia Trójcy Świętej), jeden z najpiękniej usytuowanych kościołów na świecie. W jego tle stoi Góra Kazbek (5033 m n.p.m) Niestety nasze szczęście się skończyło i pogoda nie dopisała. Góry nie widziałyśmy, a do tego jak zwykłe mięczaki wwieziono nas do samego klasztoru (ku zadowoleniu niektórych :...

Witamy w Gruzji ! :-)

Obraz
Jedzenie, picie i supra (uczta) są sensem życia Gruzina :-) tak sądzę :-) Zaczynamy delikatnie :-) sałatka... Kolejny krok - Khachapuri (chaczapuri) Chleb z serem i nadzieniem. Ja wybrałam warzywa ale może być też mięso lub ser z jajkiem sadzonym. Kubdari, chleb (placek) z nadzieniem z mięsa. Miniam ale milion kalorii :( Khinkali - welkie pierogi z mięsem i rosołem. Technika jedzenia jest bardzo ważna. Łapiecie za "nóżkę" przegryzacie "kapelusz" i wysysacie rosół. Po tej czynności można zjeść resztę. Jest wersja z mięsem, grzybami i serem.  Genialny bakłażan, ryba i młode ziemniaki z koperkiem :-) jak u mamy :-) Jogurto-śmietano-zsiadłe mleko:-)  ...i coś na deser :-) Pierdyliard (Jowi tak mówi) kalorii!!! Tylko wino może nas uratować :-) A tak swoją drogą mieszkamy na Starym Mieście i sklepy z winami przeplatają się ze sklepami z dewocjonaliami :-) Welcome to Georgia!!!

Sanahin i Haghpat

Obraz
Czas wracać do Gruzji. Nasz nowy przyjaciel Rafał załatwił nam przejazd z Sevania do Tbilisi. Oczywiście pojechał z nami! mimo, że kierowcą był jego serdeczny przyjaciel, postanowił nas "odprowadzić" :-)  Chyba tak na wszelki wypadek... :-) wymieniliśmy adresy i obiecałyśmy przesłać nasze wspólne zdjęcia pocztą.  Po drodze zatrzymaliśmy się w  Dilidżan. Następnie monastyr Sanahin. Monastyr Haghpat Tu zanjdziecie - POST Z 2011 ROKU  :-) Jako ciekawostka. W Armenii większość posiłków jakie przyszło nam jeść odbywały się w prywatnych pokojach. Restauracje mają sale podzielone na małe pokoje. Chodzi tu o poczucie prywatności. Z wielkim zdziwieniem patrzono na nas kiedy do obiadu zamawiałyśmy czaj a nie czacze lub wino.  Wszystkie zamawiane potrawy były podane na wspólnych talerzach.  Co kraj to obyczaj...

jezioro i miasto Sevan

Obraz
Z Goris ruszyłyśmy do miasta Sevan nad jeziorem o tej samej nazwie. Niestety przejazd bezpośredni kosztował majątek więc postanowiłyśmy wrócić do Erywania tz. taksówką i dalej ruszyć marszrutką. W Sevaniu przechwycił nas Rafał, lokalny taksówkarz, który w Polsce mieszkał 15 lat i całkiem nieźle posługuje się naszym językiem. Zawiózł nas do hostelu i na obiad. Generalnie był naszym przewodnikiem za tzw. "co łaska". Otoczył opieką i z uporem maniaka próbował namówić do znalezienia męża w Armenii i osiedlenia się tu :-) Kiedy powiedziałam, że muszę kogoś dobrze poznać itd. (uparł się na mnie, dziewczyny miały spokój), powiedział, że przecież mogę wrócić do kraju, poznać chłopaka przez net, pogadać na skypie i za rok wrócić na ślub :-) Proste! ulice Sewania, szare i nieciekawe Jezioro Sevan to największe jezioro Republiki Armenii, a także największe jezioro Kaukazu. Położone jest na wysokości 1916 m n.p.m. i wpływa do niego aż 28 rzek. Wypływa jedna, Hrazdan :-) O...