Posty

Lecimy jutro...

Dziś mój ostatni dzień w pracy i pierwszy raz w życiu tak duże spóźnienie... ;-) chyba zmęczenie daje się we znaki bo do pracy przyjechałam spóźniona 2,5 h - zaspałam :-) Ale sen się przyda bo przed nami 4 dni intensywnego zwiedzania. Jutro ruszamy do Rygi. W piątkową noc mamy samolot do Petersburga, a we wtorek lot do Pietropawłowska Kamczackiego z 3 postojami. Ostatnia przerwa w życiu zawodowym na 6 miesięcy i praca na rzecz potrzebujących dzieciaków z Domów Dziecka w Gruzji była małym szaleństwem. Okazała się być jednak najlepszym i najciekawszym doświadczeniem w moim dotychczasowym życiu. Od jutra rozpoczynam nowy etap i mam nadzieję będzie równie ekscytujący co zeszły rok na Kaukazie. Zapraszam do śledzenia mojej relacji z Kamczatki :-)

Kolejny powrót do blogowania...

Obraz
Po moim pobycie w Gruzji, który trwał 6 miesięcy, wróciłam do pracy w korporacji w Warszawie. Nie na długo. Okazało się, że mój pracodawca zamyka swoją działalność na naszym rynku i od czerwca jestem "wolna". Na początku oczywiście ogarnął mnie strach... rachunki trzeba płacić. Po jakimś czasie oswoiłam się z myślą i zaczęłam planować... Okres letni nie jest najszczęśliwszy kiedy szukasz pracy... do podróży jest za to idealny :-) 31 maja lecę do Gruzji odwiedzić podopiecznych. Postanowiłam nadal wolontariacko pomagać dzieciakom żyjącym w Domach Dziecka. Właśnie tym zajmowałam się na Kaukazie :-)  Możecie wybrać się tam ze mną :-) Więcej info o podróżach do Gruzji znajdziecie tu: GRUZJA A już 19 czerwca czeka mnie spełnienie kolejnych marzeń.

Dawid Garedża

Obraz
O Dawid Garedża pisałam już w kwietniu --->   POST Z KWIETNIA Pogoda wówczas nie dopisała i nie mogliśmy wejść na szczyt góry gdzie znajduje się druga część obiektu. W ostatni weekend udało pojechać się raz jeszcze :-) pogoda tym razem trochę lepsza... :-) Monastyr usytuowany jest przy granicy z Azerbejdżanem i jego kawałek znajduje się na ziemi sąsiada. Gruzja chce zamienić z Azerbejdżanem sporny teren na inny, ale druga strona nie zgadza się na to... Tym sposobem mogę śmiało powiedzieć, że byłam w Azerbejdżanie :-) Fotki autorstwa x KK :-) dziękuje :-)

Tbilisi - თბილისი

Obraz
Nocny spacer :-)

Rezerwat przyrody Lagodechi

Obraz
Wizyta mojej koleżanki Agi w Gruzji zainspirowała mnie do napisania posta :-) wspólnie udało się dojechać do pięknego Rezerwatu Lagodechi. Celem naszej wędrówki jednym ze szlaków był wodospad Gurgeniani, którego wysokość sięga 40 metrów. Niesamowite widoki, piękna przyroda i brak turystów!!! rewelacja! Rezerwat zajmuję powierzchnię 22 266 ha. Znajduje się na wysokości od 400 m n.p.m do 3 500 m n.p.m.   Otoczony jest przez ziemie azerbejdżańskie i rosyjskie. Rezerwat założony został w roku 1911, a inicjatorem jego powstania był polski botanik Ludwik Młokosiewicz. Nieskażona cywilizacją natura i dziewicze lasy na peryferiach Gruzji... Polecam!

Po małej przerwie...

Obraz
...wracam :-) Mój pobyt w Gruzji zmienił nieco moje plany na najbliższe miesiące...  Tak to bywa, życie potrafi zaskoczyć nas w najmniej spodziewanym momencie i wskazać nową, zupełnie inną drogę, którą możemy podążyć, zmieniając jednocześnie wszystko. Kwestia tylko czy wskoczymy w ten nowy nurt i damy się ponieść. Jedni powiedzą, że to szaleństwo inni, że odwaga, czasem usłyszysz, że to ucieczka. Ja zapisałam na kartce wszystkie za i przeciw... Największy argument aby pozostać na znanych torach  to bliscy i przyjaciele. Oni są naszym domem, a ten trudno opuścić. Jednak decyzja podjęta, bilet kupiony... Dziś piszę tego posta z Gruzji :-) Przyjechałam tu na dłużej :-)  Witaj przygodo...  Chcę poznać ten kraj lepiej i przekazać na blogu możliwie dużo informacji i ciekawostek. ZAPRASZAM DO GRUZJI !!!

Wardzia ...

Obraz
... skalne miasto. Najwspanialsze ze wspaniałych. System wykutych w skale komnat i korytarzy na wysokości 1300 m n.p.m.. Miasto zaczęło powstawać w czasie panowania króla Jerzego III (1156-1184). Przed trzęsieniem ziemi w XIII w. cały zespół miejski był szczelnie ukryty wewnątrz masywu Wyżyny Eruszeckiej, a do środka prowadziły zamaskowane tunele, których wyloty znajdowały się w pobliżu rzeki. "Miasto róż" bo wardi znaczy po gruzińsku róża. Legenda głosi jednak, że nazwa nadana została przez Tamar, królową. Kiedy była mała, bawiła się w chowanego z wujem w budowanym właśnie mieście. Kiedy nie mógł jej znaleźć zawołała: "Ak war, dzia!" co znaczy: Jestem tutaj wujku :-) Miasto ma trzynaście pięter i ok sześćset komnat. Były tam spiżarnie, łaźnie, jadalnie z kuchniami, a nawet wodociąg! W pomieszczeniach mieszkalnych są miejsca przeznaczone na łóżka i półki. Były tam także kościoły, skarbiec i komnaty do przechowywania...