Posty

4 Tysiące Wysp na Mekongu - 30 listopada

Obraz
To miejsce, w którym Mekongu rozlewa się tworząca dziesiątki wysepek mniejszych i większych. Większe zamieszkują ludzie i można je zwiedzać. Najbardziej znane są Don Khong (największa z wysp) i Don Det (najbardziej imprezowa). Przy tej drugiej znajdują się tez trzy wodospady i podobno można zobaczyć na własne oczy delfiny rzeczne co przyciąga tłumy ludzi. Ja wybrałam większa i spokojniejsza wyspę. Po przyjeździe okazało się jednak, że znajdują się na niej głównie luksusowe hotele i poza pływaniem w basenie hotelowym właściwie nie ma tam co robić. Świetne miejsce dla emerytów z Francji. Ten dzień można zaliczyć do odpoczynku i laby... :) Senna wioska w dzień.     Wieczorem natrafiłyśmy na festyn, czy coś w tym stylu. Był mecz piłki nożnej, kapela na pace samochodu, która fałszowała jak mało kto i stragany... filmik na FB :)     Najpiękniejsza cześć dnia to wieczor. Można go spędzisz w knajpkach "wiszących" nad Mekongiem.  ...

Champasak - 29 listopada

Obraz
Rano ruszyłam z Aga do miejscowości Champasak. 40 min busem potem łódź na drugą stronę Mekongu. Champasak to miejscowość, która skupia się wokół jednej ulicy wzdłuż Mekongu. Ok 7km od wioski znajduje się najważniejsze archeologiczne miejsce w Laosie. Ruiny dawnego laotańskiego królestwa i świątynia Wat Phi Champasak. Aby się tam dostać wynajęłyśmy z Aga rowery.   Wat Phu to świątynia z VI w. wybudowana przez starożytnych Khmerów ku czci boga Shivy. Mówi się, że jest mniejsza kopia Angkor War, czy tez że budowana była na jej podobieństwo. W muzeum które znajduje się na terenie miasta dowiedziałam się, że Angkor był połączony dawniej z miastem bezpośrednią drogą. Ciekawe miejsce. Bilet wstępu to 50 000 kip i uprawnia do wejścia także do muzeum.   A wieczorem  rowerowy spacer po wiosce i odpoczynek nad Mekongiem.  

Pakse, nowy towarzysz podróży - 28 listopada

Obraz
Dziś dotarła do mnie koleżanka, z która byłam dawno temu na Borneo. O tym, że myśli poważnie o przyłączeniu dowiedziałam się cztery dnie przed jej przylotem, dwa dni przed kupiła bilet.   Cały dzień spędziłyśmy wiec w Pakse na spacerach i odpoczynku. Nic wielkiego się nie działo.   Kilka zdjęć z miasta.   O poranku (ok 6) mnisi przechadzają się ulicami i zbierają od mieszkańców miasta jedzenie.   Mekong.  

Pakse, dzień odpoczynku i inne ważne przemyślenia w podróży - 27 listopada

Obraz
Dziś Michał o 8 rano złapał busa i pojechał w stronę Kambodży. Ja zostałam w Pakse. Prawdę mówiąc potrzeba mi dnia samotności po przedwczorajszym kryzysie.Wstałam, ogarnęłam się trochę ;) każda kobieta, nawet na końcu świata, w podróży długiej i krótkiej potrzebuje chwili na małe domowe/hostelowe "SPA" - Wiecie dziewczyny co mam na myśli. Zrobiłam tez porządek w plecaku. Następnie udałam się w stronę Kościoła. W Pakse jest Kościół Katolicki. Weszłam do środka i... poczułam się jak w domu. To niesamowite. Po miesiącu podróży i tułaczki wejść do siebie i poczuć dom... wszystkimi zmysłami. Zrobiłam kilka fot. Zwróćcie uwagę na scenę ostatniej wieczerzy (tak sądzę) i twarze apostołów.   Potem śniadanie i drzemka. Kolacja, uzupełnianie bloga, pogaduchy ze znajomymi z Polski i spać. Tego mi było trzeba. To półmetek mojej podróży. Wiele się dzieje. Podróżowałam sama, we dwójkę, trójkę. Czuje małe zmęczenie zwłaszcza, że mój brzuch ciągle odmawia mi współpracy. ...

Pakse i Bolaven Plateau - 26 listopada

Obraz
Takim oto busem dotarliśmy do Pakse. Było kiepsko. Zimnica i do tego dzielone łóżka. Laotańskie drogi też  zostawiają wiele do życzenia więc wytrzęsło mnie mocno.   Znaleźliśmy hotel (60 000 kip za pokoj/noc) godzinna drzemki i w drogę. Do Pakse jedzie się aby zobaczyć płaskowyż na którym uprawia się w Laosie kawę. Projekt "Bolaven Plateau Coffe Producer Cooperative"(CPS) ruszył w 2007 roku przy pomocy rządu i Francuskiej Agencji Rozwoju. Celem projektu było zrzeszenie małych producentów kawy czyli lokalne wioski i  domostwa.  Dziś w projekcie uczestniczy 1 855 domowych plantacji i 55 wiosek i uprawa  jest głównym źródłem dochodu ludności. W 2012 roku region eksportował 603 tony kawy i jak możemy przeczytać w wielu ulotkach bardzo dobrej jakości i w atrakcyjnej cenie.  Liczyłam, że podobnie jak na Sri Lace będę mogła wejść do fabryki i poznać cały proces suszenia itd. Niestety nie udało się. Za to przyjechaliśmy z Michałem ok 100 k...