Posty

Goris i Tatew

Obraz
Dotarłyśmy do Goris. Jeszcze tego samego dnia postanowiłyśmy z naszym gospodarzem pojechać  zobaczyć Tatew. Ostatni odcinek drogi do klasztorów postanowiłyśmy pokonać koleją linową. I nie jest to byle jaka kolej bo najdłuższa (5750 m) i najwyższa na świecie (320 m). Skrzydła Tatewu, bo tak jest nazywana, kosztowały 18 milionów dolarów. Większość pieniędzy pochodziła od darczyńców. Wagoniki kursują z prędkością 37 km/h i pomieścić się w nich może do 25 pasażerów. Widoki są przepiękne :-) Kolej została oddana do użytku w 2010 roku. W uroczystym otwarciu brał udział prezydent Armenii oraz głowa Kościoła ormiańskiego. Co ciekawe kiedy byłam tu w 2011 roku, kolej się "dokańczała" i trwały jakieś prace. Nie mogliśmy więc się nią przejechać. W związku z tym, że otwarcie zaplanowano na konkretny termin, otworzyć trzeba było :-) a potem się po otwarciu dokończyło :-) Kolejka w najwyższym punkcie W 2010 roku Skrzydła Tatewu zostały...

w drogę czas ...

Obraz
Droga z Erywania do Goris. Było co podziwiać :-)

Erywań - Երևան

Obraz
Erywań, stolica Armenii. Zajmuje powierzchnie 227 km kw. i otoczone jest z trzech stron przez góry. Jedno z najstarszych miast na Ziemi zamieszkanych nieprzerwanie. Dziś postanowiłyśmy poszwendać się i zrobić kilka zdjęć. Miasto od zarania dziejów znajdowało się na skrzyżowaniu szlaków handlowych prowadzących z Azji do Europy co zapewniało rozwój ale także było przyczyną licznych najazdów. Pierwszą osadę Erebuni założono w 782 r. p.n.e.  W Erywaniu nie znajdziecie jednak zabytkowej starówki. W 1679 r. miasto zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi które miało 7 stopni w skali Richtera. Różowe miasto, bo tak się potocznie mówi na stolice Armenii, zbudowane jest głownie z tufu wulkanicznego który ma kolor różowy właśnie. Największym jednak atutem miasta jest położenie u stóp Araratu. Gdy w  1918  r. Armenia na krótko stała się niezależnym państwem Erywań liczył zaledwie 20 tys. mieszkańców. Metropolią stał się za czasów radzi...

"Erebuni Yerevan"

Obraz
Każdego dnia w czasie pokazu na Placu Republiki (pokazu fontann) grana jest ta piosenka. Kiedyś bardzo mi się podobała, miałam okazje usłyszeć ją raz jeszcze... rewelka !

HAPPY YEREVAN - tak się dziś czujemy :-)

Obraz
Obraz
WESOŁYCH ŚWIĄT my też postanowiłyśmy świętować ale po ormiańsku pyszny ser, oliwki, pomidorki i wino z granatów :-) ... i różowe ala jajko :-)  Czego trzeba wiecej? :-) Dobrej nocy! Ps. Czy pisałam, że temperatury są wybitnie wysokie jak na Armenie o tej porze roku? chyba nie... więc są :-)

powrót do Khor Virap

Obraz
Oto post z mojej pierwszej podróży do Armenii: KHOR VIRAP 2011 - Post Nie mieliśmy wtedy szczęścia i pogoda nie dopisała. Monastyr Khor Virap, który można podziwiać na tle przepięknego Araratu prezentował się blado. Góre przykryły chmury i zamiast (jak mówił klasyk) sex-bomby był sex-kapiszon :( Dziś wiem, że warto było tu wrócić aby zobaczyć to: Dla tych co nie chcą wracać do starych postów - wyglądało to kiedyś tak: Aparat ten sam, fotograf też, pogoda za to zdecydowanie lepsza :-) Bajka!!! Kolejny raz zapragnęłam na Ararat wejść. Jeśli są tu jacyś chętni to dajcie znać na maila. Ekipę się zmontuje i Święta Góra nasz :-) Tak dla przypomnienia. Khor Virap (czyli głęboki dół) to ormiański klasztor z VII wieku znajdujący się w pobliżu granicy z Turcją; najbardziej wysunięty w stronę Góry Ararat (narodowego symbolu kraju) punkt Armenii. Więcej info znajdziecie tu - KHOR VIRAP 2011 - post Po zwiedzaniu ruszyłyśmy...